As - pies na schwał! Odszedł z godnoscią bohatera.

24.09.2014 r.
As, był z nami prawie rok - lecz nam wydaje się, jakby był tutaj od zawsze. Jakby zawsze miał już z nami być. 
As nie znalazł domu. Nie udało nam się znaleźć dla niego rodziny i własnego kąta. Wiemy jednak, że dla Asa bylismy namiastką tego, co mógłby mieć, był szczęśliwy z tego powodu. Nie oczekiwał więcej, bo w jego mniemaniu miał dużo! Każdy dzień witał merdaniem ogona i z uśmiechem na pyszczku obwieszczał światu - ON JEST, jest szczęśliwy...

Nasz As choć przegrał walkę z rakiem, machał ogonem do samego końca.

Biegaj znów młody, nasz mały bohaterze. Czekaj na nas - jeszcze się zobaczymy. Rodzina zawsze odnajdzie swojego psa za Tęczowym Mostem. Czekaj na nas wraz z tymi, co już odeszli. 
Imię: As
Trafił do nas przeniesiony z Tarnobrzega: 10.10.2013 r.
wiek: 10 lat
wielkość: średni
stosunek do dzieci: pozytywny
stosunek do psów: pozytywny do suczek, samców niektórych nie toleruje
stosunek do kotów: nieznany
Lipiec 2014 r
Po kolejnych badaniach okazało się, że As nie ślepnie z powodu zaćmy. Niestety As ma nowotwór - czerniaka. 
Asik jak zawsze jest pełen życia i chęci do działań, ale widać już po nim wiek. Czasem bywają dni gorsze kiedy to As nie ma ochoty na nic.
Jest pod stałą opieką weterynaryjną. 

Kwiecień 2014 r.
Zaćma postępuje. Na szczęście tylko jedne oko jest nią zaatakowane, As sprawia wrażenie jakby częściowa ślepota nie wiele go obchodziła. 
Psiak traktuje nasze przytulisko jak dom, chociaż wciąż wierzy, że przyjdzie ktoś i zabierze go ze sobą - w końcu dom to jednak coś innego...

luty 2014 r.
As u nas wydaje się być szczęśliwy. Spacery, zabawy z człowiekiem i jedzenie sprawiają, że jego mordka ciągle się śmieje. Jednakże nie jest to pełnia szczęścia - do niej potrzena prawdziwego domu! Nie tylko namiastki...
As ma początki zaćmy, w niczym mu ona nie przeszkadza, psiak dalej sobie radzi bardzo dobrze.

10 lat. 10 lat przeminęło jak jeden dzień. Nie pamięta już poszczególnych zdarzeń. Nie pamięta wszystkich ludzi w swym życiu, ale pamięta...pamięta swego przyjaciela. Pamiętać będzie do swej śmierci...nawet, a szczególnie wtedy gdy umierać będzie samotnie...

Ma ok 10 lat, można by powiedzieć, że już, ale lepiej powiedzieć po prostu – ma 10 lat i jeszcze kilka takich lat przed nim. Tylko czy mają być to miesiące samotności? Gdy człowieka widzi tylko na krótkich spacerach i w porze karmienia? Czy As już nigdy nie będzie budzić się i zasypiać u boku człowieka? Swego człowieka...czy nie dane mu będzie rozświetlać szare dni swej rodziny? Czy już nigdy, NIGDY nie będzie mieć swego miejsca w sercu ludzkim? Nie połączy się z żadną z dusz? Czy dlatego, że za nim dekada życia, nie ma szans na nowy dom?

A może...może ktoś szuka kochanego, uczuciowego psa? Psa który ładnie chodzi na smyczy, a bez niej jeszcze lepiej! Zawsze jest obok, zawsze przybiega na zawołanie. I nie ważna siwa mordka, kiedy jest tyle do zrobienia!

Zabawa? Oczywiście!

Spacer? No jasne, byle długi!

Spotkanie z innym psem? Cześć brachu, co u Ciebie słychać?

A wieczorem? Wieczorem można ułożyć się w stóp swego przyjaciela, albo z głową na jego kolanach i oddawać się błogiemu lenistwu....

As o niczym bardziej nie marzy, chce być kochanym, chce sam pokochać i zrobi wszystko by być kogoś...a nie bezpańskim kundlem z polskiej wsi.As jest zaszczepiony, odrobaczony. Czeka na dom, kojec / boks to nie miejsce dla żadnego psa, a tym bardziej dla takiego psiaka jak As – który jest asem wśród psich przyjaciół! Adoptując go nic się nie traci, a zyskać można bardzo wiele!