Gdy myślę o naszych psach...

2015-02-14 20:16:57, komentarzy: 0

Gdy myślę o naszych psach, zastanawiam się czasem, jak to jest możliwe, że tyle ich do nas trafia, co rok. Nie tylko do nas. Co roku do polskich schronisk trafia tysiące psów! Setki z nich, już nigdy nie opuszcza tych miejsc...

Jak to jest, że tyle tych wspaniałych istot jest porzucanych, a jak wiele kolejnych żyje w warunkach, które nie są odpowiednie nawet dla snopka! A co dopiero dla żywej istoty...

Gdy tak siedzę, a za oknem zapada zmrok, temperatura spada poniżej zera, nie potrafię nie myśleć o tych, którzy teraz są na zewnątrz. Przemykają jak cienie, szukając choć odrobiny ciepła, tuląc się do budynków, koszy na śmieci, czy ciepłych jeszcze samochodów. Patrzą z nadzieją na człowieka, szukając znajomych twarzy. Rzadko kto zatrzyma wzrok na tych sierściuchach na dłużej. Każdy zatopiony we własnych problemach i zmartwieniach, przechodzi obok. Woli nie widzieć zła wokół siebie. 

 

Nasze psy, wygrały na loterii drugą szansę życia. Nie jesteśmy domem, nie jesteśmy ich miejscem docelowym, ale jesteśmy ich głosem. Dajemy im ciepło, poczucie bezpieczeństwa, jedzenie, nasze towarzystwo - choć nieraz nie wystarczające. Pokazujemy ich światu! By każdy, kto tylko chce znaleźć psiego przyjaciela, miał szansę poznać NASZYCH podopiecznych. Staramy się każdego dnia, by ich życie było...życiem, a nie tylko marną egzystencją. Każda adopcja jest dla nas, jak naładowanie akumulatorów, daje siły do dalszego działania. Pozwala nam wierzyć, że świat jednak nie jest tak zły. Tylko dlaczego liczba naszych psiaków się nie zmniejsza? Czasem jest wręcz przeciwnie...Mimo to cieszymy się każdym szczęśliwym zakończeniem.

 

Życie...jak niewiele potrzeba by je stracić. A jak niewiele, by zmienić w nim wszystko na lepsze! Czasem wystarczy tylko zaadoptować psa, wyciągnąć pomocną dłoń w stronę potrzebującej łapy. I więcej nie potrzeba - świat i nasze życie nabierają barw tęczy.

 

W ostatnich dniach, kilkoro z naszych wspaniałych przyjaciół znalazło swoje domy! 

 

Bingo - trafił do nas z połamaną łapą. Teraz jest zdrowy, cały i szczęśliwy.

bingo jeszcze u nas

 

Westa - niegdyś porzucona, teraz ma własny dom!

nasza kochana Westa

 

Beta - trafiła do nas z trójką szczeniąt, teraz zarówno ona jak i jej dzieci mają już domy!

beta, kochająca mama

 

Kubuś - w dniu przyjęcia do przytuliska, miał paskudną ranę/infekcję oka. Znalazł swą przystań na ziemi. 

kubuś już zdrowy

 

Kaja - młoda przerażona sunia, u nas nauczyła się, że człowiek nie jest zły, a teraz ma własną rodzinę.

kaja w pierwszych dniach

 

Betka - ostatnia z córek Bety, była z nami najdłużej z trójki szczeniąt. Teraz uszczęśliwia swą nową rodzinę!

betka, jak rakieta

 

W ciągu kilku lat działania przytuliska, znaleźliśmy dom dla wielu psów! Tak...to potrafi motywować do dalszej walki o dobro, tych wspaniałych istot. 

 

Oto Ci, którzy mają już swoje domy!


A tymczasem pozostałe psie dusze nadal czekają, chcąc rozświetlić czyjeś życie. 

« powrót

Dodaj nowy komentarz