Stary - znaczy gorszy pies. Niech odchodzi sam....

2015-02-24 16:34:57, komentarzy: 0


Zdawałoby się, że życie im uciekło. Od kiedy przekroczyli "magiczny wiek" stali się niewidzialni. Niczym starsi ludzie, których się mija na ulicy, nawet nie zwróciwszy uwagi, czy przypadkiem nie potrzebują pomocy - bo po co. Każdy ma własne problemy, własne życie...nikt nie zauważa ani starszych ludzi, a tym bardziej starszych już psów.

 
Starszy psiak, ten 10 i więcej letni, zasługuje na dom i miłość tak samo, jak każdy inny! Kocha równie mocno, jak ten młokos. Często jest równie jak młody pies, aktywny i pełen zapału. Być może, nie może już iść na bardzo długie spacery, ani nie może biegać cały dzień za piłeczką, ale przecież jest idealnym towarzyszem na spokojne spacery po parku, lesie, czy ulicy.
 
Czy można ze spokojnym sumieniem pozwolić im odejść w samotności? Nasi seniorzy siedzący w kojcu już nawet nie czekają na nowy dom. Większość z nich ze smutkiem zawiesiła głowę - los się nie zmieni, nikt nie chce mieć starego psa....
 
 
My jednak wciąż wierzymy, że ktoś ich pokocha! Że znajdzie się człowiek który może jest równie sam, jak jeden z naszych staruszków. Może znajdzie się ktoś, kto nie patrzy na siwy pyszczek, czy stare kości, ale na oczy, w których wciąż tli się życie. Patrzy na duszę, piękną, mądrą i zdolną do kochania. 
 
Taki psiak nie potrzebuje już spacerów po kilka godzin dziennie. Nie potrzebuje wiele ruchu czy wielkiego zajęcia. Potrzebuje jedynie spokoju, poczucia bezpieczeństwa, a przede wszystkim przynależności do ludzkiego stada! Potrzebuje WŁASNEGO człowieka, któremu będzie towarzyszył do końca swojego życia! Któremu odda całe swoje serce i duszę.
 
 
Starszy pies, niewidzialny...samotny, jak wielu z nas...mógłby podarować szczęście swemu człowiekowi. Tylko, kto zauważy starszego psa? Przecież starszych istot się nie widzi, odsuwa się ich na bok, nie ważne ile mają nóg...starość...uważana jest za śmiertelną chorobę...a przecież dotyka ona każdego z nas. Czy chciałbyś odejść w samotności? Niekochany, zapomniany przez wszystkich?
Nie, prawda? Nasi seniorzy też nie chcą! Pragną zostać członkiem czyjeś rodziny, ostatni raz w życiu, być pokochanym.
 
Nasi seniorzy...Weccio, Szon, Wodnik, Pippi...zasługują na to by swe ostatnie miesiące, czy może i lata, spędzić ze swoją rodziną! 
W przytulisku poświęcamy im dużo czasu, ale nas jest tylko garstka na wszystkich naszych podopiecznych! Nie możemy starszym psiakom dać tyle naszej obecności ile byśmy chcieli - i ile oni potrzebują.
Jest tak mało czasu by znaleźć dla nich dom...i choć rozum podpowiada, że nam się nie uda, to serce cicho szepce - szukaj dalej, szukaj aż znajdziesz przystań dla każdego z nich...Szukaj, bo gdzieś są ludzie, którzy ich pokochają.
 
Kto sprawi, że szara codzienność staruszka, stanie się znów kolorowa?
 
Wodnik, ma około 9 lat. Jest dużym psem w typie owczarka, z nami od lipca 2014 r. Może zamieszkać na podwórku w ocieplanej budzie. Nie na łańcuchu, czy w kojcu! Dobrze, jakby miał wstęp do domu. Musi mieć również zapewnione spacery i kontakt z człowiekiem - bardzo go potrzebuje.
 
Szon, 10 lat już dawno za nim. Szon jest z nami już bardzo długo. Choć lata mijają nikt z zewnątrz, nie interesuje się nim. Dziwi nas to, bo to naprawdę wspaniały pies! Teraz już spokojny i stateczny, ale nadal bardzo lubi spacery, a towarzystwo człowieka stawia na pierwszym miejscu!
 
Weccio, tak samo jak Szon, jest z nami jakby od zawsze. Ma nieco ponad 10 lat, ale duchem jest wciąż młody!  Lubi spacery, zdrowie mu w miarę dopisuje, jedynie co mu dolega to...starość. Kochany, ufny, chciałby mieć swoją rodzinę, której oddałby całego siebie
 
Pippi, ma około 13 lat. Trafiła do nas po tym, jak jej pani nie mogła się nią już dłużej zajmować. Pippi przestała już czekać na jej powrót. Chcielibyśmy...marzymy o tym by dla suni znalazł się dom! Gdzie spokojnie mogłaby spędzić swą starość, gdzie byłaby kochana i sama mogła kochać.
 
PS. z adopcji wrócił do nas Maczo. Czasem, choć niezmiernia nas to smuci, zdarza się, że nasz psiak nie wpasuje się w nową rodzinę. Nie ze swojej winy. Niemniej nasz kochany Maczo dalej szuka domu!
« powrót

Dodaj nowy komentarz