Hektor, piękny porzucony owczarek przegrał ze śmiercią [*]

30.09.2014 r.

NIE!
To nie może być prawda!
Zaczekaj!
Nie odchodź!
Zostań...
Nie zostawiaj nas...


Serce krzyczy. Płacze z bezsilności...ma już dość wszechobecnego zła i smutku. Ma już dość walki o każde życie...
Ale miało być już dobrze! Już było lepiej...jednak była to cisza przed ostatnią burzą. Cisza, która dając złudną nadzieje, odebrała nam zdolność obrony przed tragedią.
Hektor był z nami … tylko kilka tygodni. Każdego dnia dbaliśmy o siebie, pilnowaliśmy pór posiłków, podawania leków. Pilnowaliśmy by miał spokój i czuł się jakby miał dom. Szukaliśmy dla niego prawdziwego domu! Bo hotel, to tylko hotel, nawet jeśli kocha każdego psa równie mocno. To nie dom, gdzie jest własny kocyk i własny człowiek...

Hektor został porzucony przez swoją rodzinę – bo był chory. Nie umiemy znaleźć innego wytłumaczenia...bo kto wyrzuca pięknego, młodego i dobrze wychowanego psa? Jego „wadą” była tylko choroba...Choroba, która w domowych warunkach nie zabrałaby takiego żniwa...nie stała by się pośrednią przyczyną śmierci. Nie tak szybko...

Nasz kochany, piękny Hektor..gdyby nie tułaczka, wychudzenie i brak początkowego leczenia, żyłby nadal! Jednak los chciał inaczej...Trafił do nas za późno..

Hektorek był wciąż słaby, ale powoli..powoli dochodził do siebie...Niestety dostał skrętu żołądka i pomimo natychmiastowej pomocy, nie udało się go uratować. Gdyby był w lepszej kondycji fizycznej...szanse na przeżycie miałby wiele większe.

Odszedł kochany do ostatniej chwili, z głową wspartą na ludzkim kolanie...Przynajmniej w chwili śmierci miał „swojego” człowieka – rodzinę.

Przepraszamy Cię Hektorku. Chcieliśmy oszukać śmierć, gdy trafiłeś do nas jako ten szkielecik, ale przegraliśmy. Biegaj znów zdrowy po łąkach psiego nieba. Bez bólu, bez złych wspomnień! Wypatruj nas – byliśmy Twoją rodziną, kiedyś znów się zobaczymy.

Imię: Hektor
trafił do nas: 14.08.2014 r.
wiek:
wielkość: duży
stosunek do dzieci:
stosunek do psów: pozytywny
stosunek do kotów:
Nagle był sam...bez słowa wyjaśnienia, człowiek zniknął, człowiek zostawił, człowiek odszedł. Został sam, towarzyszyły mu tylko wiatr i nocne cienie, chłód poranka i upalne południa. Człowiek zniknął...opoka, bezpieczeństwo, stado - to wszystko znikło. Pozostała pustka, wraz z nią przyszedł głód...i samotność...która dla owczarka jest najgorszą karą.

Błąkał się niczym cień po niewielkiej miejscowości. Szkielet psa, bez grama tłuszczu, same kości. Nikt na niego nie spojrzał, nikt nie pomógł, a z każdym dniem pies był coraz słabszy.
Przemierzając dziennie te same miejsca, myślał co go tu trzyma? Dlaczego nie poszuka pomocy, gdzie indziej? Ale jak ma odejść...może jego pan wróci? Może tylko na chwile o nim zapomniał i zaraz będzie go szukać? Wróci...pan wróci - to ta myśl trzymała pięknego psa przy życiu, utrzymywała w miejscu kości, które nie miały już oparcia na mięśniach.

Znalazła się dobra dusza, która chciała pomóc psu. Pierwsza, która nie przeszłą obojętnie obok psiego szkieletu. Pierwsza, która spojrzawszy w jego bursztynowe oczy, nie mogła o nim zapomnieć. Ale nie miała dobrych warunków, nie mogła zapewnić domu pięknemu owczarkowi. Tak psiak trafił na łańcuch i zaczął nowy etap w życiu - szukał nowego domu. Jego pan po niego nie wrócił...

Życie na łańcuchu jest gorsze od tułaczki. Niby człowiek jest obok - ale to człowiek obcy, jedzenie w misce - ale nie wystarczające. Pies, nazwany Hektorem, nie był w stanie przybrać na wadze. Był dalej tak chudy, jak w dniu przygarnięcia, miał kłopoty z trawieniem. Hektor musiał znaleźć inny dom, choć tymczasowy, gdzie zniknąłby łańcuch, znalazła się pomoc medyczna.

W ten sposób trafił do nas do psiego hoteliku, przytuliska, gdzie każdy pies, może liczyć na opiekę weterynarza, spacer dziennie i kontakt z człowiekiem.
Szybko okazało się, że Hektor ma niewydolność trzustki, przez co pokarm nie jest wchłaniany jak należy, a zasadniczo przez niego przelatuje. Teraz, gdy minęło już kilka tyg. Hektorek przybrał troszkę na wadze. Dostaje leki plus suchą karmę dla psów o delikatnym żołądku (ryż z jagnięciną), nie ma już biegunki!

To wspaniały, około 3 letni pies, który choć przeszedł wiele złego, to nie stracił wiary w ludzi! Najprawdopodobniej, gdy zaczął chorować, jego poprzednia rodzina pozbyła się go..bo stał się kłopotem! Ale jaki to kłopot?
Wystarczą tylko niezbyt drogie leki, dobra karma i utrzymanie diety, by Hektor mógł żyć całkowicie normalnie! Psiak powinien jeść trzy razy dziennie, a na pół h przed jedzeniem musi dostać lek, który pomoże mu strawić posiłek. 
Poza tym to najzwyklejszy w swej niezwykłości pies! Który pragnie kochać, mieć rodzinę, dla której zrobi wszystko. Jest posłuszny, bardzo kontaktowy. Kto zna owczarki ten wie, jakie potrafią być wpatrzone w człowieka te bursztynowe oczy.
Na spacerze ładnie się słucha. Jest bardzo towarzyski, bez problemu toleruje psy wokół siebie, zachęca do zabaw i harców!

Hektorek jednak nie może trafić do domu, gdzie jest już drugi pies, potrzebuje spokoju (szczególnie przy jedzeniu). 
Może trafić do domu z ogrodem, ale musi mieć zapewnione spacery i kontakt z człowiekiem.

Adoptując Hektora, adoptuje się przyjaciela na długie lata! Przygarnia się szczęście i zapewnia się sobie wparcie nawet w niepogodę. Z Hektorem każdy smutek odejdzie w niepamięć, a każdy kolejny dzień, spędzony razem, będzie przynosił uśmiech.
Jeśli masz serce pełne miłości, jesteś cierpliwy i skory do małych wyrzeczeń - zadzwoń, zapytaj o Hektora! Dla niego człowiek jest całym światem! 


Hektor jest zaszczepiony i odrobaczony.

Hektorek w naszym przytulisku. Nie przybrał za wiele na wadzę, ale widać już poprawę. Przyjmuje kreon i je specjalną karmę dla trzustkowców, jest pod opieką weterynarza. To wspaniały, czuły, kontaktowy pies, który kocha cały świat. Na zdjeciach z sunią Kirą.
zdjęcia z miejsca, w którym był ostatnie kilka dni, za nim do nas trafił.