Lesio, ile nieszczęścia może spotkać jednego liso - psa ?

Imię: Lesio
trafił do nas: po raz pierwszy w styczniu, wrócił do nas we wrześniu 2014 r.
wiek: 2 lata
wielkość: mała
stosunek do dzieci:
stosunek do psów:
stosunek do kotów:
Widziałeś? No tam, tam leży, przed chwilą go jeszcze nie było, nie widziałeś tego??

Zdaje się, że nikt nie widział...Dzień, jak co dzień. Monotonia życia. Ulica, dość ruchliwa, jeden samochód, drugi, następny, dziesiąty...w lewo, w prawo, nieprzerywanym sznurem...i nagle PISK, ŁUP, chwila cisza, a potem ciche skamlenie, ciche..ale wdzierające się w serce.

Kot? Lis? Nie, to pies, młody pies, który właśnie zderzył się z autem i asfaltem. Czy wypadł na ulice z krzaków? Czy ktoś go wyrzucił z jadącego samochodu? Nie wiadomo. Tego nikt nie widział.

Psa dobre dusze przetransportowały do weterynarza. Był cały we krwi, poobijany, połamany...Jego rokowania nie były dobre. Dzięki szybkiej pomocy miał jednak szansę wyjść na prostą. Po kilku minutach badań, po podaniu środków przeciw bólowych, okazało się, ze psiak ma połamane TRZY łapy, poobijane żebra i kręgosłup, a także złamane przednie zęby...
Mimo wielkiego bólu psiak nawet na nas nie warknął! Oddawał się zabiegom. Może to z powodu szoku...Ale nawet później, gdy minęło kilka dni, nie wyjawił żadnej agresji! Na wszystko pozwalał ze spokojem.

Podjęliśmy się leczenia. Mimo, że psiak bezpański, mimo, że wielu poddałoby się na starcie. 
I tak trafił do klatki w klinice, gdzie z gipsem na połowie ciałka czekał aż kości mu się pozrastają z pomocą zabiegów ortopedycznych.

Dostał na imię Lesio - nasz mały lisek, który ma dopiero jakieś 2 lata! Może trzy...Pomimo tego, co się w jego życiu wydarzyło, ile przeżył, zawsze pozostał radosny. Energia go rozpierała, ale jakby zdawał się wiedzieć, że nogi muszą tkwić niemal nieruchomo i starał się jak mógł nie broić.

U weterynarza spędził kilka miesięcy, kilka operacji za nim, czas rehabilitacji również, teraz Lesio czeka na dom. Już u nas. W przytulisku, gdzie bardzo szybko się odnalazł i zaczął już bronić "swojego" domu! Ale przytulisko, nawet dobre, to nie dom dla psa. Nie dom dla Lesia, który tyle przeżył, że teraz powinien być rozpieszczany w domowych pieleszach.

Lesio jest psem cudownym! Dość szybko można zyskać jego zaufanie i choć teraz czasem zdarza mu się fuknąć, przy zabiegach pielęgnacyjnych, to nic! Nie ma co się mu dziwić, że ma dość zastrzyków, czy weterynarzy! Uwielbia spacery, choć kondycja jeszcze nie ta, dumnie idzie przed człowiekiem, ale słucha się, nie w głowie mu ucieczki.
Próbuje zwracać na siebie uwagę, siada przed człowiekiem, przekrzywia łepek i podaje łapkę, raz lewą, raz prawą, a robi to z taką minką, że nie w sposób się do niego nie uśmiechnąć i nie przyjąć tej łapki, nie przybić drobnej piąteczki.
Gdy teraz patrzymy na Lesia, ciężko nam uwierzyć, że to ten sam pies, który trzema łapkami stał już w grobie. Tyle w nim życia, radości, te roziskrzone oczy i wiecznie merdający ogon.

Lesio stanie się wspaniałym przyjacielem! A hart jego ducha już zawsze będzie pokazywał światu, że nieważne, co się dzieje, trzeba się podnieść i iść dalej!
Podarujesz dom małemu bohaterowi? Podaruj kawałek serca, w zamian dostaniesz całe, i jeszcze duszę, która huśta się na ogonie i rozwiewa smutki!

Wrzesień 2014 r.

Lesio jest u nas. Na krótko trafił do nowego domu, jednak nie z jego winy stracił nową rodzinę. Teraz Lesio, zwany również Jack zaczyna radośnie reagowac na nasz widok! Po kilku miesiącach po wypadku nie ma prawie śladu! Lesio czasem jeszcze kuleje i kondycji nie ma, ale poza tym jest zdrów jak ryba!
W pierwszym kontakcie bywa nieufny, ale wystarczy chwila i trochę cierpliwości by nabrał zaufania do nowo poznanej osoby. 
Jest wielkim pieszczochem, sam podchodzi do opiekunów w poszukiwaniu towarzystwa.

Bardzo lubi spacerować, gdy idzie ogon mu sie nie zatrzymuje! Wiecznie nim merda!

Lesio przeżył wiele złego, teraz zasługuje na wszystko co najlepsze! Czy zostaniesz jego rodziną?

Lesio gdy do nas trafił po raz pierwszy.

Lesio miał wypadek, najprawdopodobniej "wypadł" z jadącego samochodu.. Jego szanse na przeżycie były niewielkie, mimo to podjeliśmy się leczenia. Psina miał złamane trzy łapki oraz powybijane zęby.
Teraz Lesiu choć ma trzy łapki w gipsie to powoli dochodzi do siebie. To pełen życia ok dwu letni psiak, któremu nie w głowie martwienie się o przyszłość. Jest bardzo pogodny, pomimo sytuacji w jakiej się znalazł. 
Przebywa w klinice weterynaryjnej, gdzie przechodzi rehabilitację i wraca do pełni sił. Szuka domu, w którym będzie mógł spędzić resztę swojego życia u boku rodziny.
Lesio po kilku operacjach powoli staje na własne łapki. Czeka go jeszcze jeden zabieg na tylnej łapce, oraz diagnostyka guza, którego ma nad przednią łapą.
Psiak jest bardzo kontaktowy i widać w nim wielką wolę życia! On już bu biegał, już rozdawał buziaki na lewo i prawo...już chciałby mieć własny dom... a ma jedynie kąt w klinice i ludzi, którzy o niego dbają, ale to nie rodzina.